Post poświęcony hiszpańskiemu serialowi Gran Hotel, który miałem przyjemność oglądać w większej części w originale.
Ogólne wrażenie: pierwszy raz widziałem coś podobnego, a nie podchodziłem do tego serialu z jakimś pozytywnym podejściem.
Plusy:
- dobrze przemyślana akcja
- brak jakichś totalnie nudnych i niepotrzebnych postaci
- budowanie odcinków tak, żeby chciało oglądać następne
- bardzo ciekawe intrygi
- bardzo wciągający koniec pierwszego sezonu (zakończenie pozostałych dwóch również przykuwające uwagę, lecz już w mniejszym stopniu - pewnie miałbym inne odczucia, gdybym nie oglądał tego tak intensywnie)
- dobrze dobrana muzyka (pod koniec miałem jej już dosyć, ale mimo wszystko budowała napięcie)
- przynajmniej nie mogę powiedzieć, że nie uczyłem się hiszpańskiego, gdyż parę nowych słówek i wyrażeń poznałem
Minusy:
- w trzecim sezonie trochę się pogubiłem w tym kto, kogo, kiedy, dlaczego i po co
- około 1,5h długości jednego odcinka (trochę trudno się przestawić do takiego systemu, zwłaszcza gdy u nas serwują raczej 40 min)
- nie podobał mi się ten pomysł z wprowadzeniem Agathy Christie do jednego z odcinków, jednak jakby tak się zastanowić, to nawet mogło sobie być
- pokazywanie, co będzie w następnym odcinku
Szkoda, że takich seriali nie emitują u nas - jak czasami rzucam spojrzenie na jakąś telenowelę emitowaną w naszej telewizji, to się zastanawiam, jak w ogóle można coś takiego oglądać (albo kiedyś były lepsze, albo moje postrzeganie głupoty było inne).