środa, 30 kwietnia 2014

Podsumowanie kwietnia

  • miesiąc zleciał tak szybko, że nadal nie wierzę, że już jutro maj
  • fartem zaliczone kolokwium na 96%
  • drugie podejście do biegania
    • do Świąt było bardzo systematycznie (codzienne zwiększanie dystansu i czasu biegania)
    • od Świąt się urwało - najpierw bieganie co drugi dzień, później przerzucenie się na rower (muszę coś z tym zrobić)
  • hiszpański: około 500 słówek - totalna tragedia, jak na moje możliwości (brak systematyczności i wszystko się sypie)
  • angielski - zostawię to bez komentarza, gdyż aż żal patrzeć na to, co poczyniłem w tym zakresie
  • zakup aparatu fotograficznego (tak więc o wyjeździe do M...m mogę sobie pomarzyć w najbliższych latach; nie to, że aparat był szczególnie drogi (359zł), ale ostatnio zamiast odkładać pieniądze ze stypendium na cokolwiek nadmiernie je wydaję)
  • trzeba będzie kupić nowy zasilacz do netbooka, bo ten ma "jakiś problem" z łączeniem (taki przykład nieplanowanych wydatków)
  • wysłałem zgłoszenie na praktyki wakacyjne, ale przez cały miesiąc nie dostałem nawet odpowiedzi, że się nie nadaję
  • po dwóch tygodniach noszenia podarły mi się nowe spodnie (i tak tu coś kupić)
  • 0 książek, a nawet 0 stron przeczytanych
  • jakiś kryzys dopadł moją ukochaną drużynę
  • praca magisterska
    • ponownie zatwierdzony plan
    • powstał zarys celu i hipotezy
    • mam stertę książek z biblioteki (około 12), kilkadziesiąt pdfów z artykułami oraz wiele zagranicznych linków, ale ani słowo rozdziału nie powstało
  • widmo sesji nadciąga....
  • Maria i jej novio - mam ich dość (panoszą się jakby byli panami tego świata)
  • zdecydowanie zbyt mało snu w ostatnich tygodniach
Ech, chyba wystarczy - tyle pamiętam.
W skrócie w dni robocze wyglądały mniej więcej tak:
biegi - tramwaj - studia - tramwaj - dom - hiszpański - notatki - spanie
(przy czym w tramwaju zwykle próbowałem czytać coś na zajęcia lub robić angielski)

wtorek, 29 kwietnia 2014

Wszystko się sypie...

Niestety nic nie trwa wiecznie, jednak przegrana zawsze boli.

Stolz nach einem Sieg, treu nach einer Niederlage

sobota, 5 kwietnia 2014

Biegi - dzień 1 - podejście drugie

O prawą nogę to już chyba zawsze będę się obawiał, jednak zaczynam od nowa. Mam nadzieję, że mi się tym razem uda, chociaż motywacja już nie ta sama, co miesiąc temu.