- bieganie mi nie idzie (mimo chęci brakuje na nie czasu)
- hiszpański
- ok 1300 słówek
- zakończenie nauki słówek przez program ProfesorPedro
- angielski - nic z braku czasu
- niemiecki - próba była, ale tygodnia nie wytrzymałem
- zasilacz od netbooka jakoś ciągnie, ale myszka padła...
- książki: ZERO TOTALNE
- praca magisterska: napisałem dwa podrozdziały (na pięć)
- druga rocznica kibicowania (nadal pamiętam moment w którym powiedziałem sobie, że nie odpuszczę sobie żadnego meczu PL, a to już dwa lata)
- koniec BL, DFB-Pokal i CL - z jednej strony dobrze, bo mogę się uczyć do egzaminów, a z drugiej źle, bo tak czegoś brakuje...
- porażki w zakresie odnalezienia praktyk na wakacje
- MAŁO CZASU
sobota, 31 maja 2014
Podsumowanie maja
Kolejny miesiąc minął w mgnieniu oka...
wtorek, 27 maja 2014
Profesor Pedro
Przed chwilą zakończyłem poznawanie nowych słówek z moim programem do hiszpańskiego. 8741 słówek w 185 dni. Oczywiście jeszcze to nie koniec, gdyż czeka mnie jeszcze masa powtórek utrwalających...
środa, 30 kwietnia 2014
Podsumowanie kwietnia
- miesiąc zleciał tak szybko, że nadal nie wierzę, że już jutro maj
- fartem zaliczone kolokwium na 96%
- drugie podejście do biegania
- do Świąt było bardzo systematycznie (codzienne zwiększanie dystansu i czasu biegania)
- od Świąt się urwało - najpierw bieganie co drugi dzień, później przerzucenie się na rower (muszę coś z tym zrobić)
- hiszpański: około 500 słówek - totalna tragedia, jak na moje możliwości (brak systematyczności i wszystko się sypie)
- angielski - zostawię to bez komentarza, gdyż aż żal patrzeć na to, co poczyniłem w tym zakresie
- zakup aparatu fotograficznego (tak więc o wyjeździe do M...m mogę sobie pomarzyć w najbliższych latach; nie to, że aparat był szczególnie drogi (359zł), ale ostatnio zamiast odkładać pieniądze ze stypendium na cokolwiek nadmiernie je wydaję)
- trzeba będzie kupić nowy zasilacz do netbooka, bo ten ma "jakiś problem" z łączeniem (taki przykład nieplanowanych wydatków)
- wysłałem zgłoszenie na praktyki wakacyjne, ale przez cały miesiąc nie dostałem nawet odpowiedzi, że się nie nadaję
- po dwóch tygodniach noszenia podarły mi się nowe spodnie (i tak tu coś kupić)
- 0 książek, a nawet 0 stron przeczytanych
- jakiś kryzys dopadł moją ukochaną drużynę
- praca magisterska
- ponownie zatwierdzony plan
- powstał zarys celu i hipotezy
- mam stertę książek z biblioteki (około 12), kilkadziesiąt pdfów z artykułami oraz wiele zagranicznych linków, ale ani słowo rozdziału nie powstało
- widmo sesji nadciąga....
- Maria i jej novio - mam ich dość (panoszą się jakby byli panami tego świata)
- zdecydowanie zbyt mało snu w ostatnich tygodniach
Ech, chyba wystarczy - tyle pamiętam.
W skrócie w dni robocze wyglądały mniej więcej tak:
W skrócie w dni robocze wyglądały mniej więcej tak:
biegi - tramwaj - studia - tramwaj - dom - hiszpański - notatki - spanie
(przy czym w tramwaju zwykle próbowałem czytać coś na zajęcia lub robić angielski)
(przy czym w tramwaju zwykle próbowałem czytać coś na zajęcia lub robić angielski)
Subskrybuj:
Posty (Atom)