Luźne przemyślenia o drugim sezonie:
- bez Enrique to nie to samo (chyba mam słabość do lubienia królów Henryków)
- najlepsza scena: kiedy Fernando "przyznaje się" do zdrady żony
- jak jeszcze zawiłości polityki Izabeli w Kastylii potrafiłem ogarnąć przy współpracy z Wikipedią, to polityki Ferdynanda w Aragonii już nie za bardzo
- piękne posiadłości w Grenadzie
Najgorzej jak się kogoś lubi i ten ktoś znika... to potem zawsze już nie to samo.
OdpowiedzUsuńJa z ogarniania czyjejkolwiek polityki zawsze byłam i jestem kiepska ; )
Wszystkie stare posiadłości są piękne!
Dokładnie tak jest. (:
UsuńZe znajomości polityki to chyba większość ludzi jest kiepska (: Nawet polityki Henryka VIII oglądanego po polsku nie potrafiłem nigdy ogarnąć. A jak się do tego doda czysty hiszpański bez wsparcia w postaci porządnego tłumacza, to już można się nieźle zgubić, do czego dążą bohaterowie.
Nie dość, że stare pałace, to tutaj szczególnie moją uwagę przykuły budowle typowo muzułmańskie.