czwartek, 8 stycznia 2015

Vantage Point

"8 części prawdy"
Film przedstawia historię zamachu na prezydenta USA podczas konferencji pokojowej w Hiszpanii, opowiedzianą z perspektywy 8 osób.
  • każda z "prawd" urywa się w istotnym momencie i trzeba czekać na następną, by się dowiedzieć, co będzie dalej - dzięki temu film nie usypia, ale również irytuje
  • nie podobał mi się sposób mówienia "Hiszpanów" po hiszpańsku w tym filmie i miałem rację - większość hiszpańskiego pochodzenia nie była
  • ostatnia prawda bijeje wszystkie pozostałe
 3,5/5

14 komentarzy:

  1. hmm... z racji tego, że nadal nie doszłam do siebie po tym jak omdlałam (jest takie słowo?) to wszystko mi raczej jedno. Więc nawet włączę ten film, bo muszę poczekać aż moje (głupie i długie - bo przecież na ślub) włosy choć odrobinę przeschną.
    Potem coś postaram się o nim napisać.

    No i oczywiście wolę po polsku, bo hiszpański... to tak trochę nie po drodze (mówiłam Ci, że jadę tam na wakacje w tym roku?).
    : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zemdlałam" może mi bardziej leży, ale słownik mi mówi, że "omdleć" też istnieje. A co się stało, że się do takiego stanu doszło?
      Dlaczego głupie włosy?

      Ja to z lektorem polskim oglądałem, ale jakoś się tak mój mózg próbuje słuchać tego, co jest poza lektorem. Poza tym jak już są wstawki po hiszpańsku w amerykańskim filmie to zwykle tego nie tłumaczą i można się wsłuchać bardziej.

      Tam, to znaczy gdzie? Nie pamiętam, byś o tym wspominała.

      Usuń
    2. Wstałam z łóżka i się przeciągnęłam za mocno... i od razu czarno przed oczami, zawartość żołądka podeszła do gardła. Zdążyłam usiąść, dać głowę między kolana, zamknąć oczy i "obudziłam się" chwilę później leżąc na łóżku. Nic złego (chyba) ale nie lubię tego staniu "po". Tego otępienia.
      Jak byś miał włosy do kości ogonowej, to też byś mówił, że są głupie. Bo się plączą, nie dają rozczesać, schną pół dnia...

      Aaaaa. Ja tam ani z angielskiego a tym bardziej z innych języków nic nie rozumiem, zwłaszcza jak jest lektor (to czasem nawet lektora nie rozumiem)

      Do Hiszpanii. Nie mówiłam Ci? Dziwne...

      Usuń
    3. Najważniejsze, że sobie nic poważniejszego nie zrobiłaś.
      Niestety aż do kości ogonowej to włosów mieć nie zamierzam (: Takie długie to rzeczywiście musi być tragedia przy czesaniu.

      Bywa i tak, niestety. W Twojej sytuacji rozumiem.

      Dziwne, albo może zapomniałem (ale nie sądzę, bo takie rzeczy się raczej pamięta). A do jakiegoś konkretnego miejsca, czy tak bardziej kilka miejsc?

      Usuń
    4. Mhm.
      Tobie to wystarczy kilka centymetrów od głowy : )
      Czesanie... ahh... też tragedia.

      Dlatego jak wszyscy narzekają na dubbingi tak ja się nich cieszę, bo mogę w spokoju wtedy coś zobaczyć bez obaw, że nie zrozumiem.

      : )
      Konkretne, ale nie mam pojęcia jakie. Bo tam mieszka kuzynka mojej mamy i ona nam tam wszystko załatwia.

      Usuń
    5. W życiu to najdłuższe miałem za łopatki, ale się zaczęły rozłazić i trzeba było ściąć.

      Mi się w dubbingu nie podoba głównie to, że wydaje się sztuczny. Ale fakt, przy dubbingu przynajmniej dwa głosy się na siebie nie nachodzą i to jest plus.

      (: czyli jedziesz na gotowe.

      Usuń
    6. To też "poszalałeś" trochę.

      No tak, sztuczny, owszem. Ale moje biedne uszy doceniają to, że tak "mogą usłyszeć" : )

      Mhm. Pewnie będzie fajnie...

      Usuń
    7. (:

      W bajkach to jeszcze wszystko jest ok. Z filmami gorzej.

      Pewnie tak. A sama jedziesz czy z kimś?

      Usuń
  2. A co do filmu... jak na mój gust, to może na początku, przy 4 pierwszych osobach to wyglądało jakby było z ich perspektywy. A potem to już tylko zwykły, amerykański film z beznadziejnym happy endem (jak można było uśmiercić Vittorię Vetrę?!). No cóż... Ogółem ocena trafna 3,5/5. Zgadzam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zgubiłem w liczeniu osób już na początku, tylko dzięki tytułowi domyślam się, że 8 ich było.
      Co do happy endu, to ta scena z tym uratowaniem dziecka była totalnie przesadzona.
      Jakby nie uśmiercili, to by happy endu nie mogło być.
      Mi się podobało najbardziej to, że bez względu na to, co tam sobie kto widział, to na koniec i tak wyszło, że telewizja wymyśliła zupełnie odmienną wersję.

      Usuń
    2. Ja też... i nawet nie zwróciłam uwagi, że ich powinno być 8.
      Mhm. Mnie się nie podobało to, że zabili każdego z tych zamachowców... takie to było... aż zbyt Amerykańskie.
      A nawet zapomniałam co telewizja wymyśliła ;p

      Usuń
    3. Gdyby nie tytuł polski, to pewnie też bym do tego nie doszedł. Jak to bywa w amerykańskich filmach - wszystko musi się pięknie zakończyć. Telewizja stwierdziła, że zabito zamachowca i że działał on sam (co tam, że pół miasta rozwalone, trupy na prawo i lewo i zamachowiec sam nie był).

      Usuń
    4. Ah tak, teraz pamiętam! Aż się z siostrą uśmiałyśmy na tym. (no, co tam pełno trupów).

      Usuń