Montenegro : Polska nie widziałem, bo nie emitowali na "normalnym" kanale. Pod koniec pierwszej połowy olśniło mnie, że mogli to dać w radio.Włączyłem je więc (trzeszczało, ale nie miałem wyboru) i jakoś posłuchałem, co się tam działo.
Polska : Moldova - również nie widziałem, gdyż znowu nie mogli się dogadać w sprawie emisji. Radia też nie było w pobliżu. Nie pamiętam jak to się stało, ale szukając czegoś w Internecie trafiłem na mecz Austria : Niemcy, a co najciekawsze: z komentator mówił po hebrajsku/arabsku (bardziej to pierwsze).
Polska : England - przeczytałem w gazecie, że będzie można obejrzeć. Zorganizowałem sobie czas na ten wieczór, w ciągu dnia prawie zapomniałem o tym meczu, włączyłem telewizor i... deszcz. Duuuuuużo deszczu. I duże jeziorko zamiast boiska. To mi się przypomniał mecz z Euro (Szwecja : Ukraina bodajże). Tylko, że tam była burza i w końcu przestało padać. A u nas niestety - padało wciąż i nie zanosiło się na to, żeby przestało. I na zamykanie dachu też już było za późno. Po długim oczekiwaniu podjęto decyzję, że spotkanie odbędzie się następnego dnia o siedemnastej. Jak to usłyszałem, to dotarło do mnie, że tego meczu również nie zobaczę - dzięki moim "wieczorowym studiom dziennym".
Nawiasem mówiąc, aż się zastanawiam, co mi przeszkodzi w marcu zobaczyć Polska : Ukraina...
Ojej...
OdpowiedzUsuńWiele osób cierpi na "wieczorowe studia dzienne".
Pozostaje wierzyć, że Polska : Ukraina zobaczysz, bez przeszkód.
Najgorsze jest to, że w tym semestrze mam teoretycznie najmniej godzin, to siedzę na uczelni znacznie dłużej niż w poprzednich semestrach.
OdpowiedzUsuńMoże, jeśli 22 marca to piątek i nie będę miał zajęć po 18:20 (żeby móc zdążyć na 20).
;/
UsuńPiątek. Więc pozostaje wierzyć w zajęcia do 18:20.
Pozostaje, niestety...
UsuńUda się : )
UsuńOby (:
Usuń