środa, 10 października 2012

Beyond Borders

Melodramat numer dwa na ten miesiąc (po A.R.)
Założyłem się, to i musiałem obejrzeć (honor przede wszystkim), a skoro już obejrzałem, to i napiszę parę słów.
Tylko co by tu napisać... Hmm...
... najlepsza była scena z niemowlakiem trzymającym granat i mogącym w każdej chwili go odbezpieczyć (nieźle trzymająca w napięciu).
Również zakończenie mi się podobało. Może dlatego, że nie było przewidywalne. I jeszcze dlatego, że historia nie skończyła się jednym wielkim happy endem.
Oczywiście zdarzały się nudniejsze momenty, żeby nie było, że nie wspominałem.
Polecam wszystkim, którzy chcą się zapoznać z problemami krajów Trzeciego Świata i o próbach ich rozwiązania.
Moja ocena 8/10

P.S. Przepraszam, że tak krótko.

10 komentarzy:

  1. Film dziwnie znajomy, ale, że z moją pamięcią kiepsko ( w sumie nawet bardzo) i że opis całkiem "ciekawy", to dopiszę go do listy "Filmów, które musimy zobaczyć". Oczywiście brak happy endu to zapewne wielki, bardzo wielki plus (jak dla mnie).

    Nie ważne, że krótko, ważne z w ogóle. : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy tak ciekawy opis, to nie wiem, ale to nie mnie ma się podobać.

    Na razie chyba rządzić będą te "krótkie" i "w ogóle". (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie wystarczający żeby stwierdzić, że film warto zobaczyć.

      Ja tam będę szczęśliwa nie zależnie od tego, jakie będą. : )

      Usuń
    2. : ) : (

      Usuń
    3. :) ): (:
      Co taka zmiana nastroju?

      Usuń
    4. W domu nie najlepiej.

      Usuń
    5. Rozumiem. Trzymam kciuki, żeby się poprawiło.

      Usuń