Zaczął się marzec - czas na rozpoczęcie treningów biegowych, postanowionych jako cel w nowym roku. Chociaż słowo "treningi" to dużo powiedziane, gdyż bieganie nigdy nie było moim ulubionym zajęciem, to jakąś formę ruchu trzeba sobie dać.
Zainwestowałem w odpowiedni strój, więc przez jakiś czas będę mieć większą motywację.
O dniu pierwszym:
Pogoda była dziś wręcz idealna - ciepło, słonecznie, bezwietrznie. Wszystko przebiegało dość pozytywnie, lecz tylko do połowy zaplanowanego dystansu - aż nie zboczyłem trochę z asfaltu i o mało nie "wyłożyłem się" na jakimś kretowisku. Mam nadzieję, że nic poważnego sobie nie zrobiłem, bo przez kilka minut nie mogłem w ogóle utrzymać ciężaru na prawej nodze (nim wróciłem do domu ból zelżał, jednak jak tak teraz siedzę, to nie mam takiej pewności).
Jednakże jutro również się wybieram, jeśli pogoda dopisze. (:
Życzę wytrwania w bieganiu : )
OdpowiedzUsuńJa się do tego nie nadaję.
Dziękuję (:
UsuńW niedzielę niestety już nie biegałem, gdyż noga mi spuchła i nie mogłem chodzić. Więc chyba również się nie nadaję.
Ale chęci były. I to się liczy : )
UsuńByć były, tylko czy będą, jak już będę mógł chodzić normalnie...
UsuńMoże będą : )
UsuńMoże, może... W sumie chyba największym motywatorem będzie pogoda i te zainwestowane już pieniądze.
Usuń: )
UsuńMnie motywatorów do czegokolwiek brak.
(:
Usuńbywa, niestety
Oo, aż Ci zazdroszczę, że się do tego zmusiłeś. :) Ja tyle razy chciałam biegać i nigdy nic z tego. Lenistwo bierze górę. :D
OdpowiedzUsuńPierwszy raz miałem naprawdę wielką ochotę biegać, ale już następny dzień nie nadszedł, gdyż noga spuchła w kostce. Teraz już mogę chodzić, ale jeszcze daleko, żebym mógł wrócić do tego "projektu biegowego".
Usuń