Drugi polski film z rzędu, który oglądałem w ostatnim czasie... ech, co się ze mną dzieje.
Film ciekawie zrobiony i chociaż nie wszystko mi się w nim podobało, to nie ma co się bawić w złośliwe komentarze. Jest jednak jedno, do czego się "przyczepię" - mianowicie pora emisji. Marzec to raczej nie najlepszy moment na film o tematyce świątecznej z przesłaniem.
3,5/5 (chciałem dać 4, ale ..., hm, nieważne, w sumie 3,5 też dobre jest)
P.S. Przepraszam za nadużywanie słowa "film" w tym poście.
A mnie się "Listy do M" podobały, jak na polski film.
OdpowiedzUsuńChoć może to ze słabości do Stuhra.
Mnie też się podobały, jednakże w okresie świątecznym by mi się podobało bardziej.
Usuń