piątek, 7 marca 2014

Listy do M.

Drugi polski film z rzędu, który oglądałem w ostatnim czasie... ech, co się ze mną dzieje.

Film ciekawie zrobiony i chociaż nie wszystko mi się w nim podobało, to nie ma co się bawić w złośliwe komentarze. Jest jednak jedno, do czego się "przyczepię" - mianowicie pora emisji. Marzec to raczej nie najlepszy moment na film o tematyce świątecznej z przesłaniem. 

3,5/5 (chciałem dać 4, ale ..., hm, nieważne, w sumie 3,5 też dobre jest)

P.S. Przepraszam za nadużywanie słowa "film" w tym poście.

2 komentarze:

  1. A mnie się "Listy do M" podobały, jak na polski film.
    Choć może to ze słabości do Stuhra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podobały, jednakże w okresie świątecznym by mi się podobało bardziej.

      Usuń