Nie ma to jak przerwać oglądanie serialu w środku sezonu i wrócenie do niego po kilku miesiącach...
Różne przemyślenia dotyczące sezonu 4:
- skąd w średniowieczu brali lód w "ciepłych krajach"
- spojrzenie Gonzalo jest czasami tak "zabójcze", że nie da się na niego patrzeć
- ile może wytrzymać człowiek zamknięty w skrzyni i zakopany pod ziemią
- dlaczego Hernan nie próbował nigdy odszukać swojego młodszego brata
- Mariana - nie rozumiem tej postaci (jest, ale jakby jej nie było)
- Margarita - również jej nie rozumiem, ale to już od paru sezonów
- nie znoszę kardynała Mendozy - dlatego nie podoba mi się tak bardzo jak kiedyś postać el Comisario
- rozchwiany strasznie wątek Lucrecii
- Alonso to jest chyba najbardziej pechowa postać tego serialu - czego nie zrobi, to ktoś umiera, albo jest umierający
- nie wiem, do czego ten serial dąży...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz