Kolejny serial hiszpański obejrzany przeze mnie w oryginale (bardzo dawno, ale skoro już piszę o wszystkim, co oglądam, to wypadałoby zachować jakiś porządek).
W skrócie jest to serial historyczny o królowej Izabeli Kastylijskiej. Pierwszy sezon (jak na tę chwilę są trzy i skończyłem pierwszy) dotyczy kilku- kilkunastu lat przed jej wstąpieniem na tron.
Ogólne przemyślenia (trzeba było mi pisać na bieżąco, bo teraz to już słabo pamiętam):
- przewspaniale odegrana rola Enrique IV - postać totalnie "nieprzewidywalna", chociaż od pierwszej sceny wie się, że umrze w ostatnim odcinku - aż szkoda, że więcej się go nie zobaczy
- wydaje mi się, że trochę trudniejszy hiszpański niż w "Aguila Roja", albo po prostu miałem za dużą przerwę od tego języka
- sam serial dość lekko się ogląda, ale jakoś nie porwał mnie tak, jak "Aguila"
Seriale... seriale... Ja ostatnio nie oglądam nic...
OdpowiedzUsuńJa ostatnio również nic z seriali nie oglądam - ten to skończyłem jakoś na początku listopada. Może teraz w święta uda mi się coś obejrzeć, ale pewnie skończy się na słuchaniu muzyki...
UsuńChociaż, nie to nieprawda... Oglądam przecież dość regularnie ten turecki serial, co na jedynce o 15.50 leci (tytułu nie pamiętam)... Ech, ta moja pamięć..
Usuń15:50 to ja jestem gdzieś pomiędzy szkołą a autobusem zazwyczaj...
UsuńI z Twoją pamięcią nie gorzej niż z moją : )
Przy moim planie dwa razy w tygodniu mogę oglądać bez problemu, a dwa razy oglądam przez Internet (tyle że muszę wtedy niezłą pulę reklam wtedy obejrzeć, bo aż 4 serie po 2,5 minuty).
UsuńZ pamięcią to już tak jest. (:
Obecnie mam nadzieję, że przeżyję jakoś do piątku i będzie można trochę odpocząć.
Chociaż, jakby się zastanowić, to jak się uprę, to trzy razy nawet obejrzę na bieżąco...
UsuńW oryginale... czyli po hiszpańsku bez napisów czy jak? Hahaha, ja bym tak nie mogła nawet po angielsku, a co dopiero po hiszpańsku.
OdpowiedzUsuńPo hiszpańsku bez napisów oczywiście. Po angielsku to nie potrafię oglądać - raz próbowałem, ale rzuciłem po paru minutach.
UsuńI rozumiałeś?
UsuńPo hiszpańsku to większość rozumiem (chociaż po prawie trzymiesięcznej przerwie czuję większą przepaść), a jak nie rozumiem to chociaż wyłapuję słowa i próbuję tłumaczyć.
UsuńPo angielsku zaś to mam wrażenie, że mówią totalnie niewyraźnie.