Melodramat numer dwa na ten miesiąc (po A.R.)
Założyłem się, to i musiałem obejrzeć (honor przede wszystkim), a skoro już obejrzałem, to i napiszę parę słów.
Tylko co by tu napisać... Hmm...
... najlepsza była scena z niemowlakiem trzymającym granat i mogącym w każdej chwili go odbezpieczyć (nieźle trzymająca w napięciu).
Również zakończenie mi się podobało. Może dlatego, że nie było przewidywalne. I jeszcze dlatego, że historia nie skończyła się jednym wielkim happy endem.
Oczywiście zdarzały się nudniejsze momenty, żeby nie było, że nie wspominałem.
Polecam wszystkim, którzy chcą się zapoznać z problemami krajów Trzeciego Świata i o próbach ich rozwiązania.
Moja ocena 8/10
P.S. Przepraszam, że tak krótko.
Film dziwnie znajomy, ale, że z moją pamięcią kiepsko ( w sumie nawet bardzo) i że opis całkiem "ciekawy", to dopiszę go do listy "Filmów, które musimy zobaczyć". Oczywiście brak happy endu to zapewne wielki, bardzo wielki plus (jak dla mnie).
OdpowiedzUsuńNie ważne, że krótko, ważne z w ogóle. : )
Czy tak ciekawy opis, to nie wiem, ale to nie mnie ma się podobać.
OdpowiedzUsuńNa razie chyba rządzić będą te "krótkie" i "w ogóle". (:
Jak dla mnie wystarczający żeby stwierdzić, że film warto zobaczyć.
UsuńJa tam będę szczęśliwa nie zależnie od tego, jakie będą. : )
(:
Usuń: )
Usuń(:(:
Usuń: ) : (
Usuń:) ): (:
UsuńCo taka zmiana nastroju?
W domu nie najlepiej.
UsuńRozumiem. Trzymam kciuki, żeby się poprawiło.
Usuń