Dziś w skrzynce pocztowej na było coś szczególnego dla mnie - list z Niemiec. Od "mojego" klubu. Nie sądziłem, że przyjdzie tak szybko, gdyż od wysłania minęło zaledwie 10 dni. List przyszedł i mile mnie zaskoczył po tym tragicznym zeszłym tygodniu. Co było w środku? Karty z autografami całej drużyny.
U mnie w domu jak zwykle przyjęli moją radość z krytyką - "bo to wcale nie za darmo, skoro płaciłeś za przesyłkę", "a po co ci to", "ale to tylko nadruki są". Niech sobie myślą, co chcą - dla mnie nawet nadruki mają wielkie znaczenie - przecież mogli olać mój list i nic mi nie przysłać, a jednak go przysłali.
Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale dzięki tym kartom przywróciła się trochę radość życia - ostatni tydzień wpędzał mnie coraz bardziej w "otchłań rozpaczy", a teraz przynajmniej na jakiś czas mogłem zapomnieć o tym, co mnie otacza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz