- po raz kolejny 0 przeczytanych książek
- skończenie podręcznika do hiszpańskiego (poziom A1-B1)
- powolne rozpoczęcie przypominania sobie niemieckiego i angielskiego
- obejrzenie kilka razy wiadomości na hiszpańskim kanale informacyjnym
- zdobycie, po wielu podejściach, kuponów międzynarodowych i wysłanie listu do klubu w sprawie kart z autografami
- wojna o zmiany planu, bo przecież ludzie nie potrafią przyjąć tego, co było ustalone 1,5 miesiąca wcześniej
- totalnie pechowy ostatni tydzień
- nieudana rejestracja na obowiązkowe zajęcia w języku obcym
- chamska ocena z jednego z zaliczeń (nigdy więcej nie dam nikomu swoich notatek)
- tramwajowy powrót do stanu "jeździmy parami albo wcale"
- niefart przy losowaniu tematu prezentacji w grupach "indywidualnych" (z czego moja dziwnym trafem znienacka zrobiła się dwuosobowa)
- miałem 200 zł i nie mam 200 zł (jak te pieniądze się rozpływają...)
- kontuzja mojego ulubionego piłkarza (na szczęście niegroźna)
- niemożliwość obejrzenia meczu CL
- podobno któregoś dnia spadł śnieg, ale jakoś długo to go nie było
niedziela, 1 grudnia 2013
Podsumowanie listopada
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Listopad? Nawet nie pamiętam... Z najważniejszych rzeczy, to chyba moja (długo wyczekiwana) ucieczka od katola : )
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc, to wolałbym nic nie pamiętać (może poza hiszpańskim)
Usuń